styczeń 2002 - Mr Ge się rozwodzi i ma krótki romans z Matem. Rozwodzi się Metka. Rozwodzi się Raand.

luty 2002 - początek romansu z BMRzGG zwanym Waldkiem, choć to oczywiście fałszywe imię.

marzec 2002 - Mr Ge zapisuje się na kurs prawa jazdy. Poprzednio ich samochód prowadził Darek.

kwiecień 2002 - początek radykalizowania się poglądów Mr Ge. Fallaci.

lipiec 2002 - Mr Ge zostaje rzucony przez Waldka (SMS-em) dla Cristoforo. Wybiegając w przyszłość: Waldek (jak można się domyślić z historii związków Ge) wynosi się po roku do Warszafki. Po kolejnym roku Cristoforo rzuci Waldka, informując o tym - podobnie jak Ge - na blogu. Swoim, żeby było jasne.
Oriana Fallaci wydaje "Wściekłość i dumę", poglądy społeczne Mr Ge coraz bardziej się radykalizują.

sierpień 2002 - Mr Ge postanawia przejść na wersję "ciotka-sportówka". Póki nogi jeszcze w miarę.
Początek koszmaru. Mr Ge poznaje Mr Californię.

październik 2002 - z dwóch notek co wrażliwsi mogli wywnioskować, że Mr Ge jest na skraju wyczerpania nerwowego. Przez Mr Californię rzecz jasna.

listopad 2002 - Mr Ge rzuca palenie (na dwa tygodnie) a Metka porządnieje - ma już tylko trzech facetów naraz.

luty 2003 - Mr Ge traci dostęp do telewizji i już nigdy do niej nie wraca. Jak dotąd.

marzec 2003 - Mr California wyprowadzony z domu. Blog znowu daje się czytać.
Okazało się, że Marcysia miała przez pół roku trzech mężów naraz. Niezłe. Trzeba mieć doskonały zmysł organizacji, żeby to przeszło.
Początek UWR (Uroczy Wiosenny Romans)

kwiecień 2003 - Wielka kłótnia o pryncypia z JK. Warto przeczytać.

maj 2003 - Mr Ge rzuca UWR-a. "Nie zakochałem się w tobie a nie chcę cię oszukiwać".
Rozpoczyna się znajomość z Oczkiem. Dlaczego Oczko? 21 lat. :-) Romans krótki i udowadniający, że Mr Ge NAPRAWDĘ nie lubi dziecinnych facecików.

czerwiec 2003 - Mr Ge poznaje Helkę (i dobrze), Jada (naprawdę mógł sobie darować) oraz Lukiego (do dzisiaj nosi jego zdjęcie w portfelu). Ponadto odnawia kontakt z Guru, znanym także jako Gotycki.

lipiec 2003 - Mr Ge wpada w doła z powodu 30 urodzin. Za mało by umrzeć, za dużo by żyć.
Ważny miesiąc. Mr Ge poznaje Małego. Jedzie z nim na wakacje i będzie się z nim barował prawie dwa lata.

wrzesień 2003 - na rynku pojawia się pierwszy tom gejowskiej sagi autorstwa Gotyckiego.

październik 2003 - Mr Ge ma nowego domownika. Hałasuje, zmywa długo, ale skutecznie. Mały rzuca Ge. Nie do końca skutecznie.

styczeń/luty 2004 - umiera ojciec Darka. Umiera facet przyjaciółki z sześciokrotnymi dawkami morfiny w tle i matką, która na łożu śmierci na pytanie "o co ci chodzi" odpowiada: "o pieniądze".

luty 2004 - Mr Ge ostatnim wysiłkiem całej swojej inteligencji powstrzymuje się przed popełnieniem kolejnego błędu życiowego i stripteaser z Warszafki idzie w odstawkę.

marzec 2004 - Mr Ge dostaje pierdolca na punkcie przypakowanego, sympatycznego mazowieckiego Ślązaka. I do dziś tak do końca mu nie przechodzi.
Rozpoczyna się szaleństwo kolekcjonowania monet starożytnego Rzymu.

kwiecień 2004 - Mr Ge wynajmuje mieszkanie, żeby mieć gdzie mieszkać na czas zmiany własnego. Zupełnym przypadkiem znajduje się ono 10 minut drogi od mieszkania Małego. Zupełnym. Nonsensowna wyprawa do Bielska-Białej, której jedynym plusem jest udowodnienie przez Mr Ge, że jest już na tyle dobrym kierowcą, iż droga ta zajmuje mu 3,5 godziny.

maj 2004 - Xell kupuje, mimo błagań i rejtanizowania, francuskie gówno zwane przez marketingowców samochodem. Psuje mu się już po kilku miesiącach i od tej pory robi to regularnie. Mr Ge tym razem nie powstrzymuje się od stwierdzenia: a nie mówiłem. Zakochuje się w O-Zone. Na chwilkę.

6 czerwca 2004 umiera Darek. Mr Ge dowiaduje się o tym jako jeden z pierwszych przez telefon. Gejowski blog przestaje być aktualizowany na prawie pół roku. Mr Ge zaciąga ogromny dług wdzięczności u wszystkich swoich przyjaciół. Pozostawia ostatni komentarz, który pojawił się przy notce - pełen nienawiści i wrogości. Na pamiątkę.

23 listopada 2004 - Mr Ge wstawia notkę w chwili, gdy obawy o scenariusze rozwoju sytuacji na Ukrainie sięgają szczytu. Od grudnia powoli, trochę niewprawnie, blog powraca do życia. Kopa dostaje od notki o "Lubiewie" Michała Witkowskiego.

Ciąg dalszy trwa. Nie można nazwać historią czegoś, co dzieje się w bieżącym roku, prawda?